Z rozmyślań przy kawie – pozorna anonimowość w Internecie

Świat przenosi się do Internetu. A może dawno już się przeniósł, a mnie po prostu zaskoczył swoją powszechną obecnością za ekranem monitora? Nie powinnam chwalić się tym głośno, skoro nawet moja Babcia rozwiązuje krzyżówki z pomocą smartfona, a ostatni chwilowy brak dostępu do Internetu wymagał niezwłocznej interwencji – podjętej zresztą z nieukrywaną radością i dumą z posiadania tak postępowej członkini rodu. My też już powszechnie jesteśmy wirtualni. To w Internecie robimy zakupy, załatwiamy sprawy urzędowe, spotykamy się ze znajomymi i komplementujemy nowe nabytki sąsiadów czy rodziny. I choć na szczęście spotkania na żywo wciąż nie odeszły jeszcze do lamusa, to jednak obecnie widujemy się z mniejszą częstotliwością, a na co z pewnością wpłynęła sytuacja epidemiologiczna w kraju. Zintensyfikowaliśmy za to swoją aktywność w Internecie i pokazaliśmy się tam raz z dobrej, a drugi raz ze złej strony. W ramach przerwy od trudnych spraw, które piętrzą mi się w kalendarzu, czytuję komentarze Internautów pod różnymi artykułami dostępnymi w przestrzeni internetowej, zaciekawiona reakcjami społeczeństwa na poszczególne wydarzenia. Zachodzę czasem w głowę – czy, szczególnie ci „Anonimowi”, mają świadomość pozorności braku możliwości ich identyfikacji. Dają upust swemu niezadowoleniu w sposób wyszukany i nietuzinkowy, wnikają w życie komentowanych i osądzają, bo wiedzą (przecież najlepiej) kiedy, kto i z kim, po co i dlaczego. No i mają tę moc – ciętej riposty, ostrego komentarza, jednoznacznej (choć nieproszonej) oceny. Ku przestrodze, moi drodzy anonimowi dostawcy wrażeń podczas popołudniowej kawy – w Internecie zostawia się ślad. Trudno go zatrzeć. A jeżeli ktoś poczuje się urażony mniej celną lub krzywdzącą opinią, w tym samym Internecie odnajdzie właściwe paragrafy, cywilne czy karne, pozwalające na egzekucję swoich praw. Dowie się z nich, że dobra osobiste człowieka, a w tym cześć i wizerunek, pozostają pod ochroną prawa cywilnego. Ten zaś, czyje dobro osobiste zostało naruszone może żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności ażeby złożyła oświadczenia odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie; może też żądać zadośćuczynienia pieniężnego, zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny lub żądać naprawienia wyrządzonej szkody majątkowej. Wnikając głębiej, osoba poruszona czyjąś aktywnością w Internecie, może w nim też wyczytać, że kto za pomocą środków masowego komunikowania pomawia inną osobę o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. Tej samej karze podlega ten, kto za pomocą środków masowego komunikowania znieważa inną osobę. Może zatem warto czasem powstrzymać się od napisania czegoś? Albo przeczytać to, co się już napisało, przed naciśnięciem ikony „wyślij”.

Aleksandra Dyja

Adwokat

Obraz Free Photos z Pixabay